Lubiąż
Lubiąż Najbardziej tajemnicze dzieje miasta rozpoczynają się w latach trzydziestych XX wieku
Podziemia kuszą i przerażają
Na małym wzniesieniu stoi tu gigant - większy od Wawelu pocysterski klasztor. Historia klasztoru sięga XIII wieku.
ROBERT WYSZYŃSKI
Dolny Śląsk słynie z ogromnej liczby poniemieckich i pocysterskich lochów, sztolni, tuneli a nawet podziemnych fabryk zbrojeniowych. Tutejsza ziemia jest miejscami podziurawiona niczym szwajcarski ser. Większość poszukiwaczy skarbów i badaczy wszelkiej maści dobrze wie, iż mnóstwo tu pozostało jeszcze do znalezienia i odkrycia.
Jedną z największych i najmroczniejszych zagadek jest Lubiąż, leżący nad Odrą, 50 kilometrów od Wrocławia i 30 km od Legnicy. Na małym wzniesieniu stoi tu gigant - większy od Wawelu pocysterski klasztor. Historia klasztoru sięga XIII wieku. Z upływem lat był rozbudowywany. Cystersi stworzyli niemal suwerenne państwo klasztorne zarządzające posiadłościami liczącymi dziesiątki tysięcy hektarów. Dziś - stale odnawiany obiekt - nadal poraża majestatem i ogromem.
Fabryka broni
Najbardziej tajemnicze dzieje Lubiąża rozpoczynają się w latach trzydziestych XX wieku. Tą z pozoru niczym nie wyróżniającą się miejscowość na peryferiach ówczesnej Wielkiej Rzeszy w 1936 roku odwiedził Adolf Hitler. Powód był nieprzypadkowy. Niemcy doskonale wiedzieli o zamiłowaniach cystersów do budowania gigantycznych podziemnych lochów. Już w 1937 roku uruchomili tutaj ogromną podziemną fabrykę zbrojeniową, która produkowała m. in silniki do messerschmittów. Potem, w latach 1939 -1942 budowano tu silniki do pocisków A4, znanych pod nazwą V-2. Wtedy były to małe serie - maksymalnie do 100 sztuk miesięcznie.
Od grudnia 1942 roku rozpoczęto wielkoseryjną produkcję V-1 do 500 sztuk dziennie. Wszystko odbywało się pod ziemią. W 1944 roku rozpoczęta zostaje eksperymentalna produkcja serii silników do V-3. Pod ziemią wokół pocysterskiego klasztoru wymuszano pracę ok. 16 tysięcy robotników. Zostawali pod ziemią aż do śmierci. Śmierć zaś nadchodziła wyjątkowo szybko - po dwóch, trzech miesiącach. Żydzi, Polacy, Rosjanie ginęli od niedożywienia, przemęczenia, duchoty oraz trujących oparów różnego rodzaju. Przypuszcza się, że w Lubiążu dokonało żywota ponad sto tysięcy osób.
Na początku stycznia 1944 ewakuowano personel naziemny. Akta ukryto w podziemiach. Drugi i trzeci poziom piwnic - z których wychodziły wejścia do jeszcze niżej położonych fabrycznych kompleksów - zamurowano i zasypano od góry po sam strop. Wiele korytarzy zaminowano.
Po ewakuacji Niemcy, podobnie jak w przypadku większości tajnych obiektów na Dolnym Śląsku, pozostawili na miejscu specjalnych strażników. Dziś już wiemy, że to wcale nie są jakieś bajki ani wymysły poszukiwaczy sensacji. Strażnicy istnieją, na co badacze owych zagadnień mają aż nadto dowodów. Przez dziesięciolecia za zdradę tajemnicy Lubiąża groziła śmierć. Dlatego nie wiemy, gdzie są skarby, gdzie są tysiące trupów.
Stanisław Siorek, emerytowany major kontrwywiadu, sekretarz Polskiego Towarzystwa Eksploracyjnego, z uporem twierdzi, że takie miejsca jak "Riese" (czyli Olbrzym) w Górach Sowich oraz Lubiąż to największe oraz najbardziej strzeżone tajemnice Niemców z okresu Rzeszy na Dolnym Śląsku.
- Już w 1942 r. Niemcy zaczęli skarby chować pod ziemią i zabezpieczać, bo alianci stosowali naloty dywanowe. Wiem co mówię, bo badam te sprawy kilkadziesiąt lat. Goe-ring na procesie w Norymberdze wprost się chwalił, że jego wielka kolekcja dóbr kultury jest bardzo dobrze ukryta w tzw. strefie sowieckiej i ani Amerykanie, ani nikt inny tego nie odnajdzie. Toteż podziemia Lubiąża mogą kryć nie tylko skarb Goe-ringa, ale też archiwa Abwehry, setki dzieł sztuki i muzealiów zrabowanych w całej Europie. Na ziemiach zachodnich ukryto ogromne dobra kultury, zasoby bankowe, kosztowności i skarby - twierdzi Stanisław Siorek.
Mgła jak mleko
Świadkowie twierdzą, że podczas nalotów klasztor i okolica nagle ginęły we mgle. Piloci byli zdezorientowani, więc bomby nie trafiały w obiekt. Cały teren pokrywało gęste mleko. Gdy tylko niebezpieczeństwo mijało - obiekty powoli wynurzały się z mgły. Urządzenie do jej wytwarzania musiało być potężne. Gdzie się znajdowało? Zapewne w okolicznych podziemiach...
Wojsko w 1982 roku rozpoczęło poszukiwania. Koparka wykopała naczynie ze złotymi monetami, potwierdzono istnienie na terenie klasztoru dwóch szybów windowych prowadzących w głąb ziemi. Odnaleziono dokumenty mówiące, że w styczniu 1943 r. do fabryki w Lubiążu doprowadzono linię energetyczną o napięciu 20 KV.
Dziś nie ma śladu po podziemnej fabryce. Ale że w Lubiążu była - to pewne.
INFORMACJE PRAKTYCZNE
Dojazd: Z Wrocławia i z Legnicy można dojechać autem lub autobusem. Koleją dojeżdżamy do Malczyc (na linii Wrocław - Legnica), potem 8 kilometrów pieszo, rowerem lub autobusem.
Klasztor pocysterski w Lubiążu to jeden z największych w Europie - ściana frontowa ma prawie 250 metrów. Część klasztoru można zwiedzać.
Ceny biletów: 4 złote - bilety normalne; 2 złote - ulgowe. Udostępnione są m. in. "Sala Książęca" - jeden z najważniejszych zabytków śląskiego baroku, kościół klasztorny, a także biblioteka.
(Rzeczpospolita)
Lubiąż
Gigantyczna bryła pałacu na nadodrzańskim wzgórzu zdumiewa każdego, kto trafia do Lubiąża. Najważniejszym i wspaniale odrestaurowanym pomieszczeniem w Pałacu Opatów jest wielka Sala Książęca (380 m kw.). Choćby dla tej jednej sali warto przyjechać do Lubiąża.
Centrum zespołu klasztornego tworzą trzy połączone ze sobą budynki, zbudowane na planie przypominającym cyfrę dziewięć. Są to: klasztor, Pałac Opatów i kościół Najświętszej Marii Panny. Łączna powierzchnia budynków opactwa wynosi ponad 23 tys. m kw.
Sala Książęca
Dojście długim, blisko dwustumetrowym korytarzem prowadzi do niewielkiego wejścia, ozdobionego polichromowanymi figurami Murzyna i Indianina, podtrzymujących kartusz z herbem lubiąskich opatów. Ogromna, zajmująca dwie kondygnacje sala pełna jest okien umieszczonych na dwóch poziomach trzech ścian. Z okien roztacza się rozległy widok na park. Ustawione na wysokich cokołach pilastry zwieńczono wspaniałymi gzymsami i ozdobiono pełnym przepychu fryzem.
Głównymi motywami wystroju Sali Książęcej są: gloryfikacja dynastii habsburskiej oraz zwycięstwo wiary katolickiej nad herezją.
Podporządkowane są im tematy poszczególnych rzeźb i obrazów przedstawiających habsburskich monarchów, podobizny przodków oraz alegoryczne sceny i postacie. Cystersi wykorzystali tutaj najbardziej utalentowanych śląskich artystów. Co ciekawe, przy wybieraniu materiałów zakonnicy działali jednak dosyć oszczędnie - rzeźby sprawiające wrażenie marmurowych wykonane są naprawdę ze stiuku. Ze stiuku zrobione są też pilastry i posadzka.
Ogromny plafon na stropie składa się z 14 płóciennych brytów zawieszonych osobno na przymocowanym do stropu rusztowaniu. Jest to największy podwieszony plafon w Europie. Podobno przed konserwacją w plafonie była wielka dziura zrobiona przez sowieckiego żołnierza, który tam wszedł i spadł z rusztowania.
Gospodarni, majętni
Sala Książęca w lubiąskim pałacu jest dowodem niesłychanej niegdyś zamożności zakonu cystersów. Obserwując jej przepych, trudno uwierzyć, że zakon, do którego należał ten pałac, powstał w wyniku buntu grupy benedyktyńskich mnichów potępiających odejście swojego konwentu od zasad... ascezy. Powstały w ten sposób w roku 1098 we Francji zakon cysterski do końca XIII wieku założył w obrębie dzisiejszych granic Polski 26 klasztorów. Do Lubiąża sprowadził cystersów z Turyngii książę Bolesław I Wysoki w roku 1163.
Ekspansja zakonu zatrzymana została w XIV wieku. Później rozpoczęła się stopniowa sekularyzacja. W 1577 roku, z chwilą przyłączenia Lubiąża przez opata generalnego do prowincji czeskiej, zakończyła się zależność klasztoru od książąt piastowskich. W 1740 roku opactwo lubiąskie przeszło spod korony Habsburgów pod panowanie Prus.
Do dziś na terenie Polski zachowało się wiele klasztorów cystersów - dla przykładu opactwo w podkrakowskiej wsi Mogiła powstało w XIII wieku jako filia klasztoru w Lubiążu. Zakon, odrodzony w Polsce w okresie międzywojennym, istnieje również w Krzeszowie, Jędrzejowie i Wąchocku.
Cystersi okazali się umiejętnymi gospodarzami nadawanych im przez możnych fundatorów własności ziemskich. Dorobili się olbrzymiego majątku i zaczęli odchodzić od surowych zasad trybu życia. Rosnące bogactwo wykorzystywali dla wspierania sfery artystycznej, co widać najbardziej właśnie w Lubiążu.
Obecna zabudowa opactwa jest rezultatem przeprowadzonej na wielką skalę w ciągu XVII i XVIII wieku rozbudowy zespołu, zacierającej jego wcześniejszy wygląd i układ. Dziś dominują tutaj elementy architektury barokowej.
W latach 1945-48 w opactwie "gościła" Armia Czerwona. Jak łatwo się domyślić, okres ten przyniósł pałacowi największe straty i zniszczenia. Dewastacja rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej, bo wkrótce po przyłączeniu tego obszaru do Prus, których władcy, wrogo nastawieni do katolickiego kleru, rozpoczęli represje prowadzące ostatecznie do sekularyzacji opactwa. Po konfiskacie klasztornych majątków z opactwa usunięto setki obrazów, wiele cennych rzeźb, a w budynkach umieszczono m.in. szpital, szkołę oraz stadninę koni. Po II wojnie wiele pozostających jeszcze w opactwie dzieł sztuki (w tym ogromne malowidła Michaela Willmana w kościele) trafiło z inicjatywy prof. Stanisława Lorentza do Warszawy oraz Wrocławia.
Wspomniane wspaniałe stalle i malowidła zobaczyć można na starych fotografiach wnętrza kościoła. Dziś nie ma tu prawie nic. Po obrazach Willmana pozostały tylko haki. Z mauzoleum piastowskich książąt pozostały tylko trzy płyty nagrobne. W czasie prac konserwatorskich odsłonięto oryginalne, gotyckie elementy ścian. Surowe wnętrza zostały wykorzystane w filmie "Prymas".
Budynek klasztoru długo jeszcze nie będzie otwarty dla zwiedzających - tak wiele pozostaje tam do zrobienia. Do obejrzenia - również tylko z zewnątrz - jest kilkanaście budynków rozrzuconych w parku otaczającym główny gmach opactwa. Są wśród nich m.in.: dawny browar, wozownia, szpital, kościół św. Jakuba. W dawnej stajni otwarto niedawno Karczmę Cysterską.
Prezes Fundacji Lubiąż Dariusz Stoces relacjonuje historię dotychczasowej działalności: - Pierwsze lata zajęła nam organizacja i porządkowanie spraw formalnoprawnych. Na terenie opactwa mieszkało około 30 rodzin, w budynkach znajdowały się składnice księgarska i muzealna oraz magazyny archeologiczne - wszystko bez jakichkolwiek podstaw prawnych. Dla zatrzymania dalszych zniszczeń najpierw wymieniono cały dach. W latach 1994-95 przeprowadzono remont zabezpieczający budynek klasztorny. W kościele odtworzono więźbę dachu - brakowało 40 proc. Niedawno zakończono odbudowę posadzek. - Musimy odbudować schody na wieżę - dodaje Stoces. - Zniszczyli je Rosjanie zrzucający kościelne dzwony.
W Europie jest tylko kilka obiektów porównywalnych z Lubiążem. Wszystkie jednak - na przykład pałac Escorial w Hiszpanii czy opactwo Melk w Austrii - zawsze normalnie funkcjonowały i stopniowo były unowocześniane. Natomiast klasztor w Lubiążu nie otrzymał nigdy ani wodociągów, ani kanalizacji, ani prądu. Są tutaj tylko doraźne rozwiązania dla kilku stale użytkowanych pomieszczeń.
Ustalenie przeznaczenia zespołu i znalezienie użytkowników stanowi nie lada problem. Proponowane są funkcje hotelowe, konferencyjne i wystawiennicze. Trzy lata temu Lubiąż - przy okazji wizyty Jacksona - znalazł się w centrum zainteresowania. Potencjalnych właścicieli odstrasza wielkość obiektu oraz praca pozostała do wykonania. ? Gdyby to było mniejsze...? - mówią firmy.
(Witold Skrzypczak)
Dawne opactwo cystersów w Lubiążu
Jeden z najciekawszych i najcenniejszych zespołów zabytkowych w Polsce i Europie środkowo-wschodniej.
Już zapewne w X lub XI w. przy przeprawie przez Odrę powstał tu gródek obrony zwany Lubież (łc. Lubes, Lubens) wraz z osadą targową - podgrodziem. Został zniszczony w czasie wojennej wyprawy cesarza Henryka V w 1108 r. Około połowy XII w. na jego gruzach benedyktyni wybudowali tu swój klasztor. Jednak już wkrótce ich miejsce zajęli Cystersi sprowadzeni z Pforty nad Salą przez księcia Bolesława I Wysokiego dla uczczenia jego powrotu z wygnania i odzyskania władzy w księstwie śląskim w 1163 r. W 1175 r. książę, ten wspierany przez cesarza Niemiec Barbarossę wystawia dokument lokacyjny i nadaje zakonowi wielkie posiadłości ziemskie. Za rządów Henryka I Brodatego majątki te zostają znacznie poszerzone. Opat lubiąskich cystersów Gunther jest spowiednikiem żony Henryka - ks. Jadwigi i korzysta ze szczególnych przywilejów książęcych. Kolejne darowizny zyskuje od księcia kaliskiego i wielkopolskiego - Władysława Odonica i księcia Mieszka Opolskiego (m.in. w okolicy odległego Oświęcimia w Małopolsce).
Ok. 1200 r. kończy się budowa pierwszego murowanego z cegły kościoła klasztornego. W jego krypcie spoczął książę Śląska i fundator Bolesław Wysoki (+ 1201) dając początek tej pierwszej na Śląsku piastowskiej nekropolii.
Kolejny gotycki kościół klasztorny - zachowany do dziś wzniesiono w latach l311-1312. Konserwował go znany biskup Nanker w 1340 r. W latach wojen husyckich (1428-1432) kościół i klasztor zostają zniszczone, a liczne dobra cystersów złupione. Cystersi tracą swą wielką rolę z okresu wczesnego średniowiecza. Wreszcie w 1492 r. Piast żagańsko-głogowski Jan i Karol z Podiebradów czeski książę ziębicko-oleśnicki wypędzają mnichów z Lubiąża lokując tu swój dwór myśliwski.
Dopiero w latach 1498-1534 kościół i klasztor zostają całkowicie odbudowane. Rozbudowuje się też mury obronne i główną bramę klasztoru. Jest to jednak znów początek okresu nowych niepowodzeń spowodowany m.in. nasilającą się reformacją, niknącym znaczeniem piastowskich dworów książęcych na Śląsku. W okresie Wojny Trzydziestoletniej (1618-1648) zabudowania lubiąskie zajmują protestanckie wojska szwedzkie i saskie. Pokaźny majątek cystersów rozgrabiono.
Dopiero pod koniec tej wojny - popierani przez katolicki dwór cesarski cystersi w Lubiążu odzyskują dawne znaczenie i splendory. Pod rządami niemieckich opatów (m.in. A. Freibergera, I. Reicha i L. Baucha) w latach 1649-1739 przeprowadza się niebywale wielkie remonty, modernizacje i rozbudowę zespołu. W szerokim kręgu znakomitości artystycznych w tym czasie działają słynni malarze "śląski Rafael", "współczesny Appeles" - Michał Willmann (tu zresztą pochowany) i jego pasierb Jan Liszka, Piotr Brandel, Feliks Bentum, Franciszek Hoffmann i Antoni Feliks Schefler; rzeźbiarze Mateusz Knothe - Mateusz Steinl i Fr. Józef Mangoldt. Artyści pochodzenia głównie niemieckiego i austriackiego, znani i cenieni w krajach imperium habsburskiego, Morawach, Czechach, w krajach niemieckich i na Łużycach. Lubiąż staje się też ponownie jednym z centrów dolnośląskiej nauki i kultury. Opaci z Lubiąża są wykładowcami jezuickiego uniwersytetu we Wrocławiu założonego przez cesarza Austrii Leopolda I.
W połowie XVIII w. ten niebywały okres prosperity Lubiąża znów się kończy. Wrogo do kleru i wspieranych przez Austrię katolików nastawiony król pruski Fryderyk II i jego armia po opanowaniu Śląska represjonują także cystersów, nakładając niszczące gospodarczo kontrybucje, doprowadzają zakon do ruiny finansowej. Wreszcie w 1810 r. rozporządzeniem pruskiego króla klasztor zostaje sekularyzowany, mnisi wypędzeni. W klasztorze urządzono w 1813 r. wojenny lazaret dla żołnierzy rosyjskich wspierających oddziały Bluchera w wojnie z Napoleonem I. W kościele św. Jakuba znalazła się zbrojownia. Główny kościół klasztorny stał się kościołem parafii Lubiąż, pałac opata w 1823 r. zaadaptowano na szpital dla psychicznie chorych. Resztę zabudowań zajęła rządowa stadnina koni.
W latach 2-iej wojny światowej w dawnym zespole cystersów mieściła się fabryka produkująca sprzęt wojenny, w której zatrudniono jeńców wojennych (m.in. z Belgii i Luxemburga, przede wszystkim z armii sowieckiej) i więźniów (głównie z pobliskiego Aussenkommando Dyhernfurth) KZ Gross-Rosen. Część wystroju ewakuowano przed wkroczeniem Armii Czerwonej.
Wiosną 1945 r. Lubiąż zajmują oddziały sowieckie. W klasztorze ponownie uruchamia się (w 1. 1945-48) rosyjski szpital polowy (przypadkowa powtórka historii z 1813 r.?). Reszta wystroju - zwłaszcza kościołów zostaje rozgrabiona lub spalona w ogniskach. Żołnierz - ozdrowieniec, szukający skarbów na strychu, przebija i zarywa wspaniały barokowy plafon Sali Książęcej. Na ścianach pojawiają się dekoracyjne (?) szlaczki z motywami sierpa, młota i czerwonej gwiazdy. Nieznani malarze armijni malują w kruchcie portrety Kutuzowa (tak, tego zmarłego w Bolesławcu w 1813 r.!) i Puszkina. Potem zabudowania służą, jako magazyny i szkoła traktorzystów.
W 1951 r. część klasztoru przejmuje na wielką składnicę wrocławski Dom Książki. Wojewódzki Konserwator Zabytków z Wrocławia podejmuje pierwsze prace ratowniczo-zabezpieczające. W 1959 r. udaje się uratować przed rozbiórką i zabezpieczyć kościół św. Jakuba. Do 1973 r. cały zespół zostaje wstępnie zabezpieczony i uratowany przez rozpadem. W 1967 r. WKZ tworzy w pałacu Opata zespół magazynów i ekspozycji magazynowych Muzeum Śląskiego z Wrocławia. Trwają badania archeologiczne. W 1992 r. dość iluzoryczny zarząd nad zespołem powierzony zostaje "Fundacji Lubiąż".
W następnych latach odnowiona zostaje Sala Książęca, skotwione sale skrzydła północnego. Reszta zabudowań ulega postępującej dekapitalizacji technicznej. W 1997 r. część zespołu zostaje podtopiona w czasie powodzi lipcowej.
Brak środków i sensownej koncepcji programowej wpływają na utrzymujący się stan chwiejnej tymczasowości tego światowej klasy zespołu zabytkowego - pomnika wielonarodowych tradycji śląskich.