Dziś wycieczka samochodowa. Jedziemy do Ojcowa.
Zwiedzamy Pilicę - zamek i piękny park z 600-letnia lipą i starymi drzewami.
Zamek był własnością Marysieńki Sobieskiej.
Mijamy po drodze źródła Pilicy i zalew.
Zwiedzamy zamek w Smoleniu. Jest przyjemnie i słonecznie. Chodzimy po zamku, miła atmosfera.
Jedziemy do Ojcowa. Jazda czterema samochodami to też frajda. Gdy o coś pytamy "języka" to
samochody zatrzymują się "sobie na nosie" po kolei, a język patrzy z niedowierzaniem z wybałuszonymi
oczami, co od niego chcą ludzie -z czterech samochodów naraz?
W Ojcowie "wytapetowane" alejki i drogi parking - zwiedzamy Zamek Kazimierzowski, idziemy do
Groty Łokietka przez Bramę Krakowską.
Wracamy czarnym szlakiem do Ojcowa.
Jedziemy na Złotą Górę - na obiad, a potem do Pieskowej Skały. Wiesio i jego rodzina wracają
do hotelu, ponieważ Ania przeziębiła się.
Od Zamku w Pieskowej dochodzimy do Maczugi Herkulesa.
Powoli wracamy, jedziemy w kierunku Mirowa.
Jest wieczór, w Mirowie niezapomniany zachód słońca. Spacerujemy do Bobolic, jest po prostu
pięknie. Siadamy i patrzymy. To chyba najwspanialszy prezent od Jury dla nas.
Wracamy do hotelu.
Wieczór u Sylwii i Piotra.
Atmosfera hotelu "Ostaniec" też jest warta opisania, oczywiście tego dawnego hotelu.
Koło hotelu obozują wspinacze. Wieczorem wszyscy z obozowiska i z pokoi chodzą "w lewo i w prawo",
palą ognisko przed hotelem, piją piwo, pani z recepcji siedzi i melancholijnie patrzy.
Na dole przy recepcji - bilard, pełno skałkowców ułożonych na linach. Pewnie tu śpią.
Weszłam wieczorem do Wiesiów, zobaczyć jak czuje się Ania - a tu po drodze do ich pokoju mijam
o 22.00 grotołazów z latarkami, w pełnym rynsztunku, właśnie wychodzą do jaskini.
Sytuacja iście witkacowska, trzeba to było zobaczyć, ponieważ trudno opowiedzieć.
W każdym razie jest fantastycznie i wszyscy czują się ze sobą świetnie.