Strona łódzkich wycieczek majowych ...
Po 8.00 zbieramy się przy samochodach, czekamy na wszystkich, w rezultacie mamy trochę opóźnienia - wyjeżdżamy o 9.00.
Jedziemy do Siewierza. Wiesio dojedzie w Rabsztynie.
W Siewierzu jest nietypowo zbudowany zamek - stoi on na wyspie o średnicy 80 metrów i wznosi się na usypanym
10 metrowym wzgórzu.
Pogodę mamy słoneczną, chociaż trochę jest zimno.
Zamek ma piękne piwnice i dobrze zachowane ich sklepienia lochów (naprawiane).
Jedziemy do Rabsztyna. O 11.00 jesteśmy, spotykamy się z Wiesiem i jego rodziną.
Na zamku górnym czytamy dzieje zamku z przewodnika.
Jedziemy do Lipowca w Babicach.
Koło zamku - Nadwiślański Park Krajobrazowy.
Najpierw jednak idziemy do zamku na wzgórzu - 362 m.n.p.m.
Zamek dobrze zachowany, a wzgórze, na którym został zbudowany , porasta przepiękny las bukowy.
Kupujemy bilety - jako wycieczka - Wiesio - pilotem.
Zamek lipowiecki był kiedyś więzieniem dla nieprawomyślnych księży.
W Siewierzu - rezydencja biskupów kupiona przez Oleśnickiego - a tu niedaleko - więzienie ... Takie czasy...
Zamek jest bardzo piękny.
Małe cele - więzienne i tak zwane poprawcze. Gubimy się w korytarzach.
Po zwiedzaniu - zasłużone lody(za niezupełne zgubienie się na zamku) i schodzimy na dół do Parku Krajobrazowego.
Chałupy, kościółek, kicoki - wszystko oglądamy.
Jedziemy dalej, w karczmie, po drodze nie chcą nam dać obiadu - za dużo nas jest. Jedziemy w kierunku Rudna
i po drodze jemy obiad.
Wzmocnieni obiadem dojeżdżamy do Rudna, znalezienie zamku Tęczyn nie jest takie łatwe.
Napotkany starszy pan tłumaczy nam chętnie jak dojechać:
- "kole krzoczków, asfaltem co po prawej, a po lewej nie ma ..."
No i w końcu ... zamek już widoczny z daleka. Jest piękny, położony na wzgórzu, otoczony kiedyś głęboką fosą,
po której pozostał ogromny rów.
Sam zamek, niestety nie do zdobycia -"Wstęp surowo wzbroniony". Poprawiają stan ruin, prace konserwatorskie.
Obchodzimy mur zamkowy. Piotr z Sylwią zaś cały zamek dookoła.
Rozkładamy się na chwilę, na łące z pięknym widokiem na zamek, zdjęcia, miła atmosfera ciepłego popołudnia w
gronie wspaniałych ludzi.
Zbliża się wieczór, a my jeszcze musimy znaleźć zamek w Korzkwi. Ruszamy dalej.
Kluczymy dróżkami i drogami.
Wreszcie Korzkiew. Zamek ukryty w drzewach, nigdzie nie ma nawet nazwy miejscowości, ale jednak udało się.
W przewodniku mamy opis ciekawego parku angielskiego przy zamku, ale w 1967 roku zarzucono prace
zabezpieczające w samym zamku, widok jest smutny - trochę odnowione sklepienia piwnic, posadzka,
ale wszystko pomazane, porzucane jakieś wiadra, deski, druty...
Park okropnie zaniedbany.
Ruszamy w kierunku Podlesic. Mieliśmy jechać przez Pieskową Skałę, ale my z Dorotą i Bogusiem jedziemy
do Olkusza po benzynę.
Wieczorem piwo u Piotrusia. Przyjechali Agnieszka i Paweł.
Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z miejsc odwiedzonych przez nas 30 kwietnia 1995r. Zapraszamy do oglądania.