Na górze Zborów - kliknij by powiększyć Wieczór u Piotrusiów - kliknij by powiększyć



29.IV.1995 (sobota) - wycieczki na Jurę Krakowsko-Częstochowską dzień pierwszy



Wyjeżdżamy "spod Bogusiów" o godzinie 14.45. 
Grzybek i Jasio nie jadą. Szkoda. Czekamy z "zapakowanymi" Bogusiami na Darka i jego córki. 
Ruszamy o 15.00 i jedziemy do Częstochowy. Pogoda piękna. 

        Za Częstochową już czujemy Jurę. 
        
Zastanawiamy się przez moment czy jechać do Mirowa - jesteśmy blisko, ale postanawiamy najpierw 
dojechać do hotelu. Przed hotelem panna w długiej czarnej sukni - zjawiskowa 
i druga - blondynka - wystrojona podobnie. W restauracji hotelowej - wesele. Ale  pokoje mamy 
zarezerwowane, więc spokojnie mijamy weselnych gości.

Dostajemy  dwuosobowe pokoje na parterze. W pokojach jest zimno i trzeba je przystosować 
do mieszkania. Jacek naprawił zamek przy drzwiach, Boguś poszedł do recepcji po żarówki.

Godz, 18.00  - zaplanowaliśmy wyjście na Górę Zborów. Jest wieczór, kwitną drzewa, rozwijają 
się listki. Co pisać? Trudno cokolwiek więcej. Wiosna ...

Góra Zborów - kliknij, żeby powiększyć



Na Górze Zborów wdrapujemy się na skałki, oglądamy wspinaczy. 
Szkoda nam schodzić na dół, widać całą okolicę w zachodzącym słońcu. Jest pięknie i wiosennie.

        Wracamy, po drodze spotykamy Piotra, Sylwię, mamę Piotra, panią Tereską i Ewę, 
        oni też wchodzą na spacer na Górę zborów.




Nie ma jeszcze Wiesia z rodziną. Czekamy na nich.
Kolacja i wieczór u Sylwii i Piotra. 
Przyjeżdża Wiesio z rodzinką  i razem z nimi piwa +serki+ czekoladki, które kupiliśmy razem w Makro.

Plany na jutro - wyjazd o 8.00.



Pomóżcie głodnym dzieciakom. Za każde kliknięcie płacą sponsorzy, nie Wy. Dzięki. - Konrad.